wtorek, 15 maja 2012

3 Warszawskie Targi Książki

Weekend spędziłam na Targach, było wspaniale, zdobyłam dużo autografów, trochę książek, mnóstwo zakładek, a przede wszystkim poznałam kilka osób z blogowego świata.
Żeby zdobyć autografy musiałam rzecz jasna zabrać ze sobą książki, których było dużo, w oba targowe dni dźwigałam plecak w którym za każdym razem było 5 kilogramów książek, plus nieco zakupów.... szczerze mówiąc trochę było ciężko. W sumie ograniczałam maksymalnie ilość książek przypadających na jednego autora, ale czasem jednak było ich więcej niż jedna czy dwie.
Pani Kasia Enerlich podpisała mi aż 6 książek (w tym jedną kupioną), tyle tylko, że rozłożyłam sobie tę porcję na 2 dni.


Mariusz Bennewicz jedną.



Jedną Maria Czubaszek.



Pani Jola Kwiatkowska dwie, z tego jedną kupioną.



Tak samo Małgorzata Kalicińska.



Marcin Szczygielski jedną.



Pani Kowalewska trzy, jedną - przedostatni tom Zawrocia też kupiłam, bo tylko tego jednego mi brakowało do kompletu.


U pani Ani Fryczkowskiej (na zdjęciu z Kalio) też były dwie - z czego jedną, najnowszą kupiłam.



Andrzej Pilipiuk (na fotce z Kasią-Eire) podpisał mi aż 3 - wszystkie tomy o siostrach Kruszewskich, moje ulubione jego autorstwa, chociaż Wędrowycza i resztę też czytuję. Na tego autora polowałam już w zeszłym roku, ale wtedy na Targi nie dotarł - powiększała mu się rodzina.


Do pani Marii Ulatowskiej przydźwigałam aż 4 książki, czyli wszystkie jej autorstwa, żałowałam, że kiedy miałam okazję spotkać się z tą autorką na Inwazji wszystkie były w Toruniu i miałam do podpisania tylko płytę "Sosnówki"


U Katarzyny Grocholi byłam tylko z jedną książką, chociaż mam oczywiście prawie wszystkie, ale takie są ciężkie.... Zresztą liczę na to, że w końcu uda mi się dotrzeć na jakieś spotkanie autorskie z panią Kasią.


U Katarzyny Bereniki Miszczuk też byłam tylko z jedną książką, zresztą na razie tylko tę jedną posiadam!


Do pani Małgosi Gutowskiej-Adamczyk też przyniosłam jedną, niestety nie tę którą akurat promowaną, ale w końcu i tej się dorobię, a z panią Małgosią wkrótce będę miała okazję spotkać się ponownie. Na zdjęciu jest też Kasia-Eire, która podpisywała książkę razem z autorką i innymi blogerkami, które uczestniczyły w tym projekcie.


Pani Krystyna Nepomucka na mojej liście autorek których autografy chciałam zdobyć co prawda nie widniała, była tam natomiast Izabela Sowa, niestety okazało się, że na rozpisce który autor kiedy podpisuje książki był błąd - Izabela Sowa podpisywała swoje książki w sobotę, a nie jak było napisane w niedzielę, a pani sprzedająca książki na stoisku zasugerowała mi, aby skorzystać z okazji, kto wie czy nie ostatniej na zdobycie autografu pani Nepomuckiej, której książki też czytuję, więc nabyłam książkę której jeszcze na swojej półce nie miałam i autograf mam.



Mam też autograf Janusza Majewskiego.



No i oczywiście Olgi Rudnickiej, do której zabrałam tylko 2 książki.



Mam też autografy Marcina Wolskiego i Ireny Matuszkiewicz, tylko jakoś zdjęć nie mam, chociaż robiłam, ale w ścisku i zamęcie który tam panował nie było łatwo robić dobre zdjęcia.
A teraz moje kiermaszowe nabytki:








Brałam też udział w wymianie "Z półki na półkę" organizowanej przez LC, z której wynioslam 3 książki Krajewskiego, na fotce tylko dwie, bo trzecia, ta najnowsza powędrowała od razu do Szarotkowej koleżanki do czytania.


A oto moje targowe, poza książkowe zdobycze.
Kalendarzyki:


Wydawnictwo Rebis wymyśliło taki świetny gadżecik, bardzo się przydawał w panującym na Targach upale.


No i oczywiście stosy zakładek, wszystkich nie dałam rady sfotografować, chyba cały limit na zdjęcia musiałabym zużyć.












Śliczny Weltbildowy motylek " wysępiony" od Agnieszki i gadżecik reklamujący książkę Pani Małgosi:


W sobotę po Targach odbyło się organizowane przez Engę spotkanie blogerów, odbywające się pod patronatem Weltbildu, niestety nie uczestniczyło w nim zbyt wiele osób, były Enga, Kalio, Lena, Izusr, Edith i Robert, na chwilę wpadły też dwie przemiłe dziewczyny z LC. Szkoda, że nie dotarło więcej osób, Kasia była na kolacji panią Gutowską- Adamczyk i innymi współautorkami książki, więc w naszym spotkaniu nie uczestniczyła, Kalio o 20 miała autobus do domu, toteż nie była byt długo, ale i tak było bardzo sympatycznie i bardzo się cieszę, że mogłam tam być! Może w przyszłym roku uda się organizować większą grupę?
W sumie, to historia mojego uczestnictwa w tym spotkaniu też była śmieszna - o tym, że jakakolwiek impreza ma się odbyć dowiedziałam się od Kasi, miała mnie zawiadomić o szczegółach, ale sama w sumie do końca nie wiedziała co i jak, ja nie znałam osobiście ani Kasi ani nikogo innego spośród blogerów, na stoisku Weltbildu szukałam Engi, ale jej nie znalazłam, błąkałam więc się po targach tęsknym wzrokiem patrząc na ludzi i zastanawiając się jak mam znaleźć kogoś kto będzie coś o spotkaniu wiedział. Straciłam już nadzieję, siedziałam sobie cichutko czekając na autograf pani Fryczkowskiej, potem miałam już wybrać się do domu, nagle.... właśnie przy pani Ani zauważyłam znajomą torbę, więc czym prędzej rzuciłam się na jej właścicielkę, okazało się, że towarzyszy jej Kasia, z którą ucięłyśmy sobie przemiłą pogawędkę, a kiedy Kalio wyruszyła na spotkanie ja poszłam z nią!
W niedzielę po Targach były jeszcze Szarotki, więc cały dzień taszczyłam ze sobą ciasto, które raniutko upiekłam, no bo bez mojego ciasta nie ma Szarotek ;-).
Uffff, ależ długi wyszedł mi ten post, ciekawe czy ktoś go do końca doczyta? Wybaczcie, że nie wszystkie zdjęcia są udane, ale naprawdę było trudno!
Następnym razem będzie Kołobrzeg, w którym w poprzednim tygodniu spędziłam "aż" 3 dni.

12 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że miałam okazję Cię poznać. Trochę żałuję, iż nie było mnie na Targach w niedziele, ponieważ interesowało mnie kilku autorów. Niestety siłe wyższe sprawiły, że musiałam wracać jeszcze w sobotę ;) Zazdroszczę dedykacji od Olgi Rudnickiej. Zakochałam się w jej piórze po przeczytaniu "Cichego wielbiciela". Wierzę jednak, że w przyszłości będzie jeszcze nie jedna okazja żeby to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lena - ja też bardzo się cieszę, że Ciebie poznałam, zwłaszcza, że to dzięki Tobie i Tajemnicy założyłam tego bloga, dla celów Włóczykijki i dzięki temu mogłam do Was dołączyć. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też się spotkamy i przez 2 dni będziemy mieć możliwość obcowania z ulubionymi autorami.

      Usuń
  2. Załadki są niesamowite, zdjęcia, targi wszystko i... doczytałam post do końca ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło, że ktoś jednak mnie czyta ;) Ja też pozdrawiam.

      Usuń
  3. Dorocia, ja też przeczytałam do końca.
    Jesteś niesamowita !
    Pamiętaj, że u mnie leżą trzy Twoje książki z autografami, trzy tomy "Cukierni..."
    Zakładki-sówki są the best.
    Acha, na jednym ze zdjęć jest Marcin Szczygielski, a nie Mariusz Szczygieł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dziękuję, oczywiście, już poprawiłam, tak to jest jak człowiek w nocy zamiast spać bloguje ;)
      O książkach pamiętam oczywiście, ale wciąż czekam na ścieżkę rowerową którą będę mogła do Ciebie bezpiecznie dojechać. A mnie też sówki najbardziej się podobają!

      Usuń
  4. Dziękuję za wspaniałą relację. Czubaszek w tym tygodniu kupuję. Niepomuckiej ,,Duszę..." i jeszcze w zasobie swoich książek mam. Buziaki posyłam. O spotkaniu nic nie wiedziałam, ale ja jestem na innym portalu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam do końca z duuużym zainteresowaniem. Nie mam niestety czasu na czytanie:(((
    Czekam na e-maila.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorota, dobra, przyznam się, zapisałam Twojego maila w zakładkach Firefoxowych i mi je wszystkie fruuuu szlag trafił, a nie pamiętałam nazwy bloga. Czekałam, kiedy mi się wreszcie wpiszesz nie jako gość, a z linkiem i się doczekałam. Już wpisane w zaklądki na blogspocie. W Firefox miałam taki folder do odwiedzania codziennie, tam kilka jeszcze takich, których chociaż nicki pamiętałam.
    Załuję, że nie mieszkam w Warszawie, a kiedyś tak, na Woli. Byśmy sobie na rowerach razem jeżdżiły i o książkach gadały. Kalina mówiła, ze byłaś na ostatnich szarotkach i ciasto oczywiście też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasia nie mów, bo aż mnie serce boli! Ale byłoby fajnie!!! Szkoda, że mieszkasz tak daleko!

      Usuń
  7. Ach, wybacz, że ci podebrałam zdjęcie Nepomuckiej, ale mi się nie udało zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdrowie! Cieszę się, że Ci się przydało!

      Usuń