Rzadko tu bywam ostatnio, ale problemy mnie dołują i nawet gadać mi się nie chce.
Tyle rzeczy się działo - to może dziś w skrócie, bardziej fotograficznie niż słownie.
Czerwcowe spotkanie robótkowe było w siedzibie sklepu Amiqs, raju dla włóczkomaniaczek, można się było naoglądać i nadotykać do woli różnych włóczkowych cudów, było kilka nowych osób - klientek pani Agnieszki, ale do totalnej integracji jakoś nie doszło, może następnym razem?

Na zdjęciu akurat początek robótki - ananaskowej, turkusowej bluzeczki, teraz jest już nieco więcej, chociaż do końca jeszcze trochę brakuje, no ale może przed zimą uda się skończyć?
Na działce nie bywam ostatnio zbyt często, ale wygląda na to, że następna budka znalazła swojego lokatora:
Ostatni weekend tam spędziłam, bo przecież pokazały się kurki, więc nie mogłam nie pojechać. Kurki zbiera się trudno, chowają się starannie w mchu lub liściach:




Ale dałam radę i uskubałam ich całe 2 kilogramy:

Udało mi się też znaleźć takiego przystojniaka, czyli wkrótce jest szansa na zbiory nie tylko kurkowe:
Wiewiórki już przybiegają na przeszpiegi, jak zwykle nie uda nam się zebrać ani jednego orzecha.
Udało mi się uratować życie takie pięknej ćmie - koniecznie chciała usmażyć się na żarówce, ale zdążyłam zgasić światło i żyje:
A na koniec mrówki - mordercy:
I takie różne obrazki:
No i jamnik, bo dawno go nie było: