sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!

Jestem, żyję i wciąż mam szczery zamiar coś napisać, ale jakoś mi nie wychodzi!
A że mamy Święta życzę wszystkim zaglądającym :


czwartek, 6 marca 2014

"Prawie siostry" Maria Ulatowska

Po ukończeniu liceum Leksi, Teo i Luśka, czyli Aleksandra, Teodora i Jolanta, trzy przyjaciółki z tej samej klasy, postanowiły, że bez względu na to, jak potoczą się ich losy, będą się spotykały co pięć lat w umówionym miejscu, zawsze tego samego dnia. Każda opowie wtedy, co się wydarzyło przez ten czas w jej życiu. A dzieje się wiele, jak to w życiu. Pojawia się pewien mężczyzna, jest więc miłość, odrzucenie, tęsknota, ból po stracie najbliższej osoby, zdrada, wybaczenie… Ale czyż z tym wszystkim nie poradzi sobie prawdziwa przyjaźń? Ta największa, trwająca przez lata…
To ma być tylko nasz dzień. Wrzesień, bo po wszystkich wakacjach i urlopach, a piąty, bo… no bo piąty i już!
- Tak jest, szefowo. – Jolanta stanęła na baczność. – Piąty i już. Zapamiętamy, bo przecież co pięć lat. A może powinnyśmy się spotykać piątego maja? – zapytała i zaraz sama odpowiedziała: – Nie, wrzesień lepszy, masz rację, po urlopach… – rozmarzyła się – bo my już będziemy kobietami pracującymi.

Osadzona w trzech planach czasowych opowieść o wielkiej próbie lojalności, wierności i pamięci; o wartościach, dla których czas jest najtrudniejszym sprawdzianem.

W tle – Bydgoszcz i Gdynia oraz pewne schronisko dla zwierząt i kilka futrzastych czworonogów.


"Prawie siostry" to najnowsza książka jednej z moich ulubionych autorek. Sporo osób zarzuca autorce, że jej książki są zbyt słodkie, ale ta akurat nie, sporo w niej problemów, nie wszyscy bohaterowie są pozytywni. To książka o przyjaźni, która przetrwała trudne chwile, o miłości, która powróciła po prawie 50 latach, o szczęściu na które nigdy nie jest za późno. Przewijają się tu bohaterowie, którzy pojawiali się w "Sosnowym dziedzictwie" i "Domku nad morzem". Szczęśliwie (dla lektury) jestem chora, więc leżąc w łóżku mogłam książkę "połknąć" w ciągu jednego dnia, bez odkładania, przy lekturze oczywiście nie obyło się bez kilku łez. Książkę przeczytałam i uczuciem które dominuje po jej lekturze jest ....  zazdrość! Bo ja też chciałabym mieć takie przyjaciółki na które zawsze mogłabym liczyć, które pomogą przy problemach, "ustawią do pionu" kiedy zabraknie sił, będą bliższe niż rodzina, niż prawdziwe rodzeństwo. Czy taka przyjaźń jest możliwa w prawdziwym życiu? Ja nie miałam tyle szczęścia, ale mam nadzieję, że tak! Czy są takie kierowniczki schronisk dla zwierząt które naprawdę kochają swoich podopiecznych (i w domu też posiadają spore stadko futrzaków), dbają o to aby dbać o zaspokojenie ich potrzeb, starają się znaleźć dla nich dom? Chciałoby się wierzyć, że gdzieś naprawdę istnieje taka Cioteczka Weronika, kochająca ludzi i zwierzęta, chciałoby się ją mieć wśród bliskich!
W książce pojawia się  sporo bohaterów, różne okresy czasowe - począwszy od matury w 1966, a skończywszy na roku 2013. Początkowo trudno mi było ogarnąć kto, kiedy i skąd, musiałam cofać się o kilka kartek (a czytałam na czytniku, więc było to trochę bardziej skomplikowane niż przy książce papierowej), dopiero później wszystko zaczęło się wyjaśniać i rozplątywać. Generalnie książka bardzo mi się podobała, polecam wszystkim którzy lubią takie klimaty, ja lubię książki które dobrze się kończą. Może w życiu nie zawsze jest różowo, ale dobrze jest pomyśleć, że póki życia póty nadziei i może będzie szansa zmienić coś w życiu, naprawić popełnione błędy.

środa, 1 stycznia 2014

Święta, święta i już po!

No i znowu mnie tu dawno nie było, chyba jednak fanką blogowania nie jestem. Na wstępie życzę wszystkim którzy tu zaglądają (ciekawe czy ktoś jeszcze ma do mnie cierpliwość) samych szczęśliwych dni w tym 2014 roku, aby był lepszy niż 2013, przyniósł mnóstwo sukcesów, spełnił marzenia!
Przed świętami nie udało mi się tu dotrzeć, złożyć życzeń, ale jakoś tak szybko leciał czas, najpierw na przełomie listopada i grudnia dopadło mnie paskudne choróbsko, które trzymało mnie 2 tygodnie i wyssało wszystkie siły, zanim się pozbierałam trzeba było biegiem przygotowywać się do świąt, w dodatku ktoś ukradł mi jeden dzień (nie wiem dlaczego wydawało mi się, że wigilia jest w środę, więc jak w niedzielę wieczorkiem zorientowałam się, że we wtorek to miałam ochotę ewakuować się na koniec świata), więc do ostatniej chwili biegałam z wywieszonym ozorem i nie wiem jakim cudem udało mi się zdążyć.
Oczywiście przed świętami ruszyła  produkcja świątecznych szydełkowych drobiazgów, jako, że uwielbiam takie robótki. Nie wszystkie zostały uwiecznione, ale oto ich część:


 Szczególnie zakochałam się w tych gwiazdkach: http://crochet.pl/2013/11/18/gwiazdka-na-szydelku-video-tutorial/ i powstało ich sporo, ale one akurat nie załapały się na fotki. Drugą ulubioną robótką stały się te poinsencje:


Też trochę ich powstało, wzór stąd, czuję, że w przyszłym roku sporo osób takie dostanie, bo w tym nakręciłam się na nie już po wysłaniu kartek.
Zrobiłam też choinkową serwetkę:


Powstały też oczywiście kartki, w czasie choroby przygotowywałam do nich elementy, zrobiłam ich około 40, tylko kilka się powtarzało, nie wiem czy ktoś będzie miał cierpliwość je oglądać, ale oto one:

 
 
 


 
 

 
 

 
 
 
 
    

Była jeszcze taka, występowała w kilku egzemplarzach, zrobiłam je z żywych gałązek, potraktowanych lakierem, mam nadzieję, że lakier na tyle je utrwalił, że nie straciły po drodze igiełek. Bombka jest zawieszona na sznureczku, nie przyklejona, rusza się i dlatego na zdjęciu jest nieco krzywo.

Nie wszystkie zdjęcia są idealne, ale powtórzyć się ich oczywiście już nie da.
Przed świętami wzięłam udział w wymiance kartkowej u Etoile, moimi parami w tej wymiance były Katerina i Ar_nika, przejrzałam ich blogi, aby wysłać im drobiazgi które je ucieszą, Kasia lubi sutaszowe kolczyki, ja niestety ich nie robię, więc kupiłam i tak wyglądała  przesyłka do niej :

Trochę papierków, słodkości, kartka i kolczyki z zawieszką, Kasi się paczuszka podobała, ja od niej dostałam :
czyli cudny przepiśnik (zawsze mi się taki marzył), perfekcyjną karteczkę, świąteczne świeczniki (oczywiście nie omieszkałam użyć ich przy wigilii) i słodkości.
Ar_nika pracuje w przedszkolu, wspominała na blogu o pacynkach, wysłałam jej taką paczuszkę :


 Mam nadzieję, że jej zawartość się przyda, były jeszcze niteczki, które dorzuciłam po zrobieniu zdjęcia, bo Ar_nika szydełkuje, nie wiem, czy paczuszka ją ucieszyła, bo nie miałam na ten temat informacji, ale Ar_nika ma problemy z dostępem do internetu, więc może dlatego. Ja dostałam od niej taką paczuszkę :

czyli oprócz karteczki i słodkości szydełkowy dzwoneczek i kolczyki decu, na pewno przydadzą się latem do sukienek.
Jak już tak się dzisiaj rozpisałam, to oczywiście muszę pokazać swoją tegoroczną choinkę, na której oczywiście znalazło się kilka moich szydełkowych wytworów :


Muszę przyznać, że ostatnio jakoś tak nic mi się nie chce, nawet nie robię zdjęć, mam tylko zdjęcia choinki, ale już choinki z prezentami pod nią, ani zdjęć z wigilii nie mam wcale. Oczywiście muszę się jeszcze pochwalić co dostałam pod choinkę, ponieważ w grudniu mam urodziny, w lutym imieniny, to zazwyczaj pod choinkę trafia większy, "hurtowy" prezent, w tym roku był to czytnik, o taki:


A nawet dokładnie ten, bo zdjęcie ściągnięte od sprzedawcy. Długo wybierałam i analizowałam, miał być co prawda Kindle, ale ... nie lubię, jak moje rzeczy gadają do mnie po angielsku, a poza tym wkurza mnie, że obsługuje właściwie wyłącznie format mobi, a ja mam dużo książek w epubach, bo dotychczas czytałam na tablecie i nie chce mi się ich konwertować. Onyx czyta prawie wszystkie formaty, ma też syntezator mowy, więc jakbym już nie mogła czytać, to czytnik mi głośno poczyta, ma też oczywiście podświetlenie. Mam nadzieję, że będzie mi dobrze służył, na razie czekam jeszcze na etui do niego, które dokupiłam później, bo jak go kupowałam, to jeszcze nie były dostępne.
Ufff nadrobiłam dzisiaj trochę zaległości,  mam nadzieję, że w nowym roku uda mi się zmobilizować na tyle aby zaglądać tu nieco częściej.

czwartek, 21 listopada 2013

Wielkie Candy w Magicznej Kartce!

Magiczna Kartka zorganizowała na swoim blogu wielkie Candy - ktoś (może ja???) ma szanse dostać wspaniały prezent mikołajkowy, im więcej uczestników, tym większa nagroda, więc dołączajcie się proszę. Szczegóły na BLOGU.

sobota, 12 października 2013

Wydłubałam.

Coś ostatnio mało się chwalę moimi dokonaniami robótkowymi, faktem jest, że nie poświęcam zbyt wiele czasu temu hobby, ale niedawno skończyłam coś dużego - chustę, którą robiłam w prezencie, dla kogoś, komu zamarzyła się duża, ciepła, "babcina" chusta, a ponieważ fajnie jest spełniać marzenia, to chusta powstała, mam nadzieję, że się podoba i będzie dobrze służyć!
A oto chusta w fazie blokowania - leży na rozłożonej wersalce, ale zdecydowanie wersalka nieco przymała aby całą chustę pomieścić:


Zdjęcie niewybitne, ale robione wieczorem, komórką, no i z bliska - pokój za mały, aby móc zrobić z większej odległości, ta tacka na dole to na skapującą wodę, bo nie chciałam zbyt mocno chusty wyciskać, a że rogi zwisały, to i nieco kapało.
Na chustę zużyłam 2 motki czyli niecałe 50 dkg estońskiej wełny (2 ply - 400m/100g) w kolorze rusty, dokładnie takiej, nabytej u Małgosi , ścieg "stokrotki" - wzór podawałam tutaj.
A tu chusta na właścicielce z którą poleciała już w świat i mam nadzieję, że się przyda i będzie grzać w chłodne dni!
 
Teraz pewnie zabiorę się za choinkowe gwiazdki i aniołki, bo święta coraz bliżej, a takich drobiazgów zawsze za mało, a plan na dziś przewiduje:

Czyli na kanapie mam stosik kolorowych liści i będę kręcić róże, w zeszłym roku ich nie robilam, bo w tym czasie nie miałam do tego głowy, więc teraz muszę trochę zrobić.

poniedziałek, 7 października 2013

Festiwal Literatury Kobiecej "Pióro i Pazur" 2013

W sobotę 5.10 poznaliśmy w Siedlcach tegorocznych laureatów literackich nagród Pióra i Pazura:

 A oto program imprezy:


I bohaterki tego wydarzenia:


Było bicie rekordu w czytaniu plenerowym - wzięło w nim udział 585 osób, co jak na nie tak wielką miejscowość jak Siedlce jest świetnym wynikiem, biorąc pod uwagę, że w Warszawie na takie czytanie  udało się zgromadzić tylko 167 osób. Oczywiście mieszkańców Siedlec wspierały pisarki i inne osoby które tam przyjechały (mnie oczywiście nie mogło zabraknąć!).



Po czytaniu były dyskusje na temat literatury kobiecej, dyskusję prowadziła Anna Dziewit Meller:



 O blogach, blogerkach i powodach prowadzenia blogów o książkach - czy to z miłości do czytania, czy dla darmowych książek?



O tym, jak rząd Szwecji wspiera czytelnictwo w swoim kraju mówiła Hanna Cygler:


 A także o rynku e-booków i czy uda nam się dogonić USA, gdzie sprzedaje się więcej e-booków niż książek papierowych.
Wieczorem było ogłoszenie laureatów,  wyniki TU, a u mnie kilka fotek nominowanych i laureatek.
Nagroda czytelniczek - Magdalena Zimny-Louis :

 Nominowane w przez blogerki zagraniczne, Anna Fryczkowska, Marta Guzowska, Dorota Combrzyńska-Nogala (laureatka):

 Nominowane w kategorii Pióro - Marta Stefaniak (laureatka), Joanna Jodełka, Dorota Combrzyńska-Nogala, Beata Kępińska, Małgorzata Warda:

 Nominowane w kategorii Pazur - Marta Obuch, Anna Fryczkowska (laureatka), Sasza Hady:

 Debiutantką roku została Sasza Hady:

 W kategorii najbardziej kontrowersyjna powieść roku zwyciężyły Joanna Jodełka  i Jolanta Kwiatkowska:

 Na koniec zdjęcie zbiorowe -bohaterki festiwalu, jurorki i siedleccy notable:

 Niewątpliwą triumfatorką festiwalu była Dorota Combrzyńska- Nogala, która wygrała w kilku kategoriach. Po gali odbył się oczywiście wspaniały bankiet, w którym dzięki zaproszeniu Marioli Zaczyńskiej - organizatorki festiwalu (którą podziwiam za ogrom pracy którą w tę organizację włożyła) miałam przyjemność uczestniczyć.



Marioli bardzo dziękuję za możliwość uczestniczenia w tej imprezie, Kasi i Ani za przemiłe towarzystwo, pisarkom za wiele miłych słów (a moja targowa walizeczka przeszła już do legendy, nawet te autorki których na WTK nie było słyszały o tej wielbicielce literatury co z walizką książek biegała!) a P.Andrzejowi Gumulakowi za odwiezienie mnie pod dom, mimo, że sam mieszka w drugim końcu Warszawy!
Festiwal był  wspaniały, oczywiście wybieram się do Siedlec za rok, tyle polskich pisarek w jednym miejscu - bezcenne!
Przy okazji festiwalu doszłam do wniosku, że stanowczo za mało czytam, nie czytałam prawie żadnej z książek które wygrały, chociaż na szczęście większość z nich mam na półce, tylko o zwycięskiej książce w kategorii kryminał nawet nie słyszałam, ale już mam e-booka (akurat była promocja na e-booki ze Świata Książki). W przyszłym roku postaram się przeczytać nominowane książki.Wiem, co powinnam zrobić aby czytać więcej - odstawić TV i internet..... Hm, tylko jak to zrobić?